niedziela, 4 września 2016

Epilog

25 lat później

– I co było później? – Usłyszałam pytanie z ust Emmy. Czesałam właśnie jej długie, jasne włosy. Nie mogłam uwierzyć, że moja mała dziewczynka już za kilka dni miała stanąć na ślubnym kobiercu.
Zaśmiałam się pod nosem, wspominając stare czasy. Wszystko wtedy się zmieniło i było pięknie. Michaelowi wybaczyłam, bo wiedziałam, że nie chciał tego wszystkiego. Niedługo później wpadliśmy ze Stefanem, a dziewięć miesięcy później pojawił się nasz pierwszy syn – Fabian, który był lustrzanym odbiciem swojego ojca.
– Pojawił się Fabian – powiedziałam, puszczając jej jasne włosy i siadając na kanapie obok niej. – No może nie od razu… – zaśmiałam się. – Wszystko się ułożyło.
– Jeju, zazdroszczę ci, mamo – jęknęła. – To prawdziwa miłość!
– A ty i Luki? Przecież za niego wychodzisz
– Jest okropny – odpowiedziała i zachichotała. – Przez większość czasu mam ochotę go zabić.
– Oj, Em… Gdybyś wiedziała jak twój ojciec mnie denerwował – pokręciłam głową.
– A drugi tata? Karl? – Zapytała. Starałam się o nim w ogóle nie myśleć, nie wspominałam go dobrze. Cieszyłam się jednak z tego, że dał mi moją najcudowniejszą i jedyną córkę. – Nigdy o nim nie opowiadasz.
– Karl był moim i taty przyjacielem ze szkoły, nigdy nie pokazywał, że coś do mnie czuje. Tata potem trochę spieprzył i Karl wykorzystał sytuację. – Powiedziałam, marszcząc czoło. – Nie był złym człowiekiem, słońce – dodałam, bo nie chciałam, żeby Emma czuła się gorsza, bo miała geny tego kretyna. – Po prostu się pogubił.
Blondynka się zamyśliła, ale już nic nie powiedziała. Nie chciałam, żeby myślała, że kocham ją mniej ze względu na to, kto ją spłodził. Właściwie to dzięki niej wróciłam do Stefana, a teraz byłam jego żoną i mieliśmy czterech synów. Nasz dom był zdecydowanie domem wariatów. Właściwie już na samym początku.
Kiedy Fabian pojawił się na świecie, Emma miała niespełna dwa lata. Zdecydowanie był wpadką, ale Kraft nie zostawił mnie, kiedy się o tym dowiedział. Właściwie ucieszył się jak wariat.
Nasz drugi syn, Marcel, urodził się w piąte urodziny Emmy. W przeciwieństwie do swojego starszego brata, miał jasne włosy i oczy. Kolejny był Michael – nazwaliśmy go tak, bo gdyby nie pomoc Hayboecka, poroniłabym i stracilibyśmy maluszka. Tak jak jego imiennik był blondynem, ale oczy odziedziczył po ojcu. Rok później na świecie pojawił się Tobias, który tak jak Fabian był lustrzanym odbiciem ojca, a potem…
– Mamo! – Do pokoju wbiegł mój siedmiolatek. Blondyn z zielonymi oczami wgramolił się na kolana. Tak, kolejnym (i ostatnim, całe szczęście) był Eric, który, nie da się ukryć, był wpadką. Jako najmłodszy w rodzeństwie stał się ulubieńcem wszystkich babć i ciotek.
– Co tam, przystojniaku? – Zmierzwiłam jego włosy, na co wyrwał się.
– Pan wpadka – zachichotała Emma. Zgromiłam córkę wzrokiem, chociaż po chwili się zaśmiałam.
– Mamo, a wiesz co? – Zapytał chłopiec i przytulił się do mnie. – Kocham cię.

*

Weszłam po cichu do sypialni, gdzie zastałam najcudowniejszego mężczyznę na świecie. Podwójnego mistrza olimpijskiego, zdobywcę Kryształowej Kuli, mistrza świata w lotach, zwycięzcę Turnieju Czterech Skoczni… Zdobył wiele, ale zawsze miał dla mnie czas. Dla mnie i naszych kochanych szkrabów.
– Nie śpisz jeszcze? – Pocałowałam go w policzek, kiedy już leżałam z nim w łóżku.
– Myślę sobie – odparł i spojrzał na mnie. – Mam piękne życie, wiesz? Zakończyłem cudowną karierę skoczka, a teraz trenuję dzieciaki, w tym naszego Erica, mam cudowną żonę i najwspanialsze dzieci. Chyba moje życie nie mogłoby być lepsze…
– Kocham cię i jestem szczęśliwa, że ci wybaczyłam wtedy.
– Nie miałaś wyjścia, walczyłbym o ciebie do końca – objął mnie i przyciągnął do siebie. – Jesteś miłością mojego życia i nikt tego nie popsuje.


***
Macie ochotę już mnie zabić? Czy jeszcze nie?
Nie pytajcie dlaczego kończę tu już teraz.

Dziękuję wszystkim, którzy tu ze mną byli. Moim wiernym czytelniczkom, anonimom i tym, którzy nigdy nie zostawili komentarza.
Niestety ostatnio coraz mnie osób mnie czytało (i komentowało). Rozumiem brak czasu i te sprawy, sama też robię sobie zaległości u wszystkich, ale staram się je nadrabiać. A tu... Taka niemiłą sytuacja.

Kończę z nimi i jestem szczęśliwa, że tak to się potoczyło. Stefan i Julka jak widać trochę dzieci spłodzili, nie ma co XDD No, ale to chyba było nieuniknione przy Stefku :D
Boże, odwala mi.

Dziękuję jeszcze raz. Za wszystkie komentarze, wyświetlenia (chociaż z rozdziału na rozdział spadały, dobrze będzie jak epilog będzie miał 50 wyświetleń...), za ciepłe słowa i za wszystko. Bez Was nie udałoby mi się dotrwać do końca (przedwczesnego, niestety).

Niestety (a może stety, kto wie) powstał kolejny blog, gdzie zapraszam wszystkich. Także Stefan, ale nieco inaczej. Właśnie pojawił się pierwszy rozdział, więc KLIK

Ściskam Was i dziękuję za wszystko. Kocham ♥♥♥

19 komentarzy:

  1. Jestem!
    Kurczę.. przyznaję, na początku, jak się dowiedziałam chciałam Cię zabić.
    Ale teraz.. rozumiem, miałaś swoje powody. W końcu w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny.
    Przywiązałam się do nich, wiesz? A Ty mi ich zabierasz.. :(
    Pomówmy teraz o tym, co nam dałaś :D
    Ale że.. CZTERECH SYNÓW?! Boże.. hahahaha
    Wiedziałam, że Kraft potrafi, ale nie wiedziałam, że aż na tyle go stać xDDD
    Dobrze, opanuję się :D
    I jeszcze ten cudowny, siedmioletni robaczek! No cudo!
    To jak się czuję i jak mi odwala w tym momencie doskonale wiesz :D
    Teraz nieco poważniej..
    DZIĘKUJĘ! Dziękuję Kraftuniu Ty mój za wszystko!
    Było pięknie!
    Teraz czekam na drugiego Stefka, bo wiesz.. xD
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wiedziałam, że to się tak skończy.
    Dziękuję Ci za tego bloga. Dziękuję.
    ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę epilog! Ja tu wróce i nadrobię, jak już pokonam amatomi4, okej?
    Więc proszę mi nie marudzić że nikt nie czyta, bi ja czytam tylko poślizgi mam kosmiczne.
    Wróce jutro! Albo pojutrze.
    Dobranoc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróciłam, nadrobiłam (kiepskimi komentarzami, ale jednak), wiec teraz podsumuję.
      Historia w sumie krótka w sumie prosta, ale bardzo ładna :D. Tylko jednej rzeczy nie wyjaśniłaś (albo mi umknęło): dlaczego tak właściwie Stefan zostawił Julkę, skoro tak bardzo ją kochał?
      No i trochę żałuję, że szybko ucięłaś wątek Michaela. Ale cóż, i tak było cudnie <3
      A sam epilog? Well, pierwsze co mi się nasuwa na myśl, że Emm wyrosła na taką kobietkę jak myslałam. Równie urocza co i za berbecia.Zresztą Pan Wpadka też kupił moje serduszko w całości :>
      Kraft z Julą mają jakąś tendencję do wapdek, co? No, ale przy takich ognistycgh romansach, to kto być się dziwił...?
      Ładne toto było, wiesz?
      Pisz nam tak dalej ładnie, buziaki i tony weny! :*
      PS: nie obrazisz się, że zaproszę do siebie? Odkopałam się ze sprawami osobistymi i nadrabiam zaległości :)
      E_A

      Usuń
  4. Jestem!
    Kurczę... strasznie mi smutno, że to już koniec, wiesz? Ale z drugiej strony, wszystko co dobre, zdecydowanie za szybko się kończy :)
    Epilog bardzo mi się podoba. I chyba lepszy być nie mógł. W końcu szczęśliwe zakończenie, bo oboje na takie zasługiwali, bo tym, co razem przeszli. Pomimo tego, że od tamtych wydarzeń minęło 25 lat :D
    No nic, dziękuję kochana za wszystkie rozdziały, za czas, który poświęciłaś, aby je napisać, bo zawsze wpadałam do ciebie tutaj z ogromną przyjemnością. Przywiązałam się do naszego Stefcia i Julki! :D
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie epilogi chce się czytać i są dobrym sposobem na poprawę humoru. Ja wiem, że to może tylko wymysł wyobraźni,a el mimo wszystko pozwala wierzyć, że w życiu czasem może się dobrze ułożyć. Tak jak Julce i Stefkowi. Stworzyli taką wspaniałą, dość liczną rodzinę. Wszystko przez te wpadki ;-)
    Nie dajesz powodów do smutku tym epilogiem, no chyba tylko tym, że to epilog, czyli już koniec tej wyjątkowej, jak każdej, Twojej historii. Ale będą kolejne :)
    Dziękuję, jak zawsze za to, że chciałaś się z nami podzielić tym opowiadaniem. Spadkiem liczby wyświetleń i komentarzy się nie przejmuj. Pisz dal tych, którzy przy Tobie zostali i sprawiaj im radość każdym kolejnym opowiadaniem i historią.
    Życzę weny i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale jak to koniec?
    Przywiązałam się do tej wesołej gromadki, a tu nagle epilog... :(
    Szczęście w nieszczęściu, że tak szczęśliwie im się wszystko ułożyło, no i tyle dzieci wow, ma kobieta zdrowie hahaha :D A wpadka czy nie wpadka to przecież nie ma znaczenia, jeśli rodzice kochają, prawda?
    Dziękuję Ci za to opowiadanie i za czas, który tutaj zostawiłaś, zawsze chętnie będę do tej historii wracać :)
    Pozdrawiam cieplutko:*
    Verity

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem :)
    Jaki koniec? :((
    Wiesz, jak uwielbiałam to opowiadanie?! :(
    Ogromnie mi szkoda, ale cieszę się, że w gruncie rzeczy wszystko skończyło się dobrze.
    Julia i Stefan faktycznie mają gromadę dzieci. Niedługo stworzą przedszkole w swoim domu :D
    Cieszy mnie też pogodzenie się z Michaelem.
    Kiedyś się chłopak pogubił, ale w stu procentach chyba odkupił swoje błędy.
    Dziękuję za to, że stworzyłaś tak cudne opowiadanie!
    Do zobaczenia Kochana, na innych Twoich blogach :)
    Buziaki ;***

    OdpowiedzUsuń
  8. jak ciotka zrobi mi jutro kartkówkę z historii i ją obleję, to będę winiła Ciebie!
    jejciu, jak to już epilog?! miało to jeszcze trwać *beczy*
    ale wiesz co? dobrze, zę się kończy jak kończy, tylu małych Kraftów, aaa!! *piszczy jak hota*
    jejciu, ja nie mogę się nacieszyć ich szczęściem, haha
    dziękuję za to opowiadanie!! :* *a teraz lecę do notatek, bo tego nigdy nie zacznę XDD*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojjjjj żebyś wiedziała, że mam ochotę Się zabić :D
    Dlaczego to już koniec ja się pytam! Uwielbiam Julię i Stefana, a teraz będę musiała się z nimi pożegnać :(
    Małe Krafciątka, jakie to słodkie <3 ooo...
    Dziękuję za tak genialny blog i wbijam na Twój nowy o Stefanie :))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach, jak to zleciało. Nie wiadomo kiedy i dotarliśmy do końca. Ale warto było być tutaj z Tobą.
    Nie spodziewałam się takiej ilości dzieci, ale co tam :D Na pewno mieli wesoło.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana!
    Nadrobilam ostatnie rozdziały i jestem naprawdę zaskoczona, że to już koniec. Na szczęście udało Ci się dokończyć i wyjaśnić wszelkie sprawy pomiędzy Julką a Stefanem a to najważniejsze. Zaakceptował małą Emmę, która stała się dla niego jedyną ukochaną córką i razem z Julią stworzyli przez lata ciepły i rodzinny dom. Czego innego chcieć w opowiadaniu? Bez szczęśliwych zakończeń nie ma już takiej frajdy :)
    Chętnie zajrzę na Twojego kolejnego bloga i będę z nim na bieżąco. Ostatnio sama nie miałam kiedy nadrobić zaległości, stąd moja chwilowa nieobecność u Ciebie. Obiecuję poprawę!
    To była naprawdę super historia, gdzie potrafiłaś sprytnie i interesująco rozwiązać całkiem poważne życiowe problemy. Bardzo dziękuję Ci za możliwość śledzenia tego bloga i uśmiechania się na widok nowego rozdziału. Życzę powodzenia! :)
    Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć i czołem!
    Na wstępie bardzo Cię przepraszam, że nie pojawiłam się pod ostatnim rozdziałem - narobiłam sobie zaległości i staram się je nadrobić, więc przepraszam też za jakość komentarza! :)
    Trochę smutno mi, że kończysz już tę historię, ale cieszy mnie fakt, że Stefan i Julka są szczęśliwi. No i co najważniejsze - wybaczyli Michaelowi, a przecież co jak co, trochę złego im narobił. ;)
    Na koniec życzę Ci weny do dalszego pisania i obyś była tutaj z nami jak najdłużej! :)

    Pozdrawiam serdecznie! ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Łoo panie! XD
    Kraft się chyba z powołaniem pomylił! XDDD tyle goli! Ronaldo by się zawstydził! XD
    Cudowny jak zawsze ❤❤❤❤❤❤
    Smuteczek jest bo to juz koniec :(((
    Dziękuje ❤
    Buziaki ;***

    OdpowiedzUsuń
  14. Epilog? No nie... A ja tak się przyzwyczaiłam, tak pokochałam bohaterów i opowiadanie... No, ale skoro stwierdzasz, że to już czas, muszę się z tym pogodzić. :)
    Nooo... Jeszcze trochę, a Julka i Stefcio mieliby swoją drużynę piłkarską. :D
    Cieszę się, że tak pięknie się im ułożyło. ❤
    Szczerze zaskoczyłaś mnie perspektywą po 25. latach. :D Miazga! 💖
    Co ja mogę jeszcze dodać?
    Doskonale napisany, świetnie się go czyta, baja! *.*
    To ja bardzo Ci dziękuję za wszystko. Za poświęcony temu opowiadaniu (i nam) czas, za każde najmniejsze słowo, za każdy rozdział, za to, że mogliśmy się śmiać i płakać, że mogliśmy być radośni i wkurzeni. Za wszystko, wszystko wielkie, wielkie DZIĘKUJĘ! ❤
    Do zobaczenia na innych! :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Spóźniona,ale nie zmienia to faktu,że jest mi smutno,że już koniec tej historii. Którą szczerzę uwielbiałam, matko jak teraz będzie wyglądać moje życie? :O
    Ojejku tyle dzieciaczków haha widocznie im się nudziło,a nudę trzeba zaspokajać.. sorki,mam dzisiaj trochę nierówno pod sufitem xd
    lece na nowy blog i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Wreszcie dostałam wolne i jestem... strasznie przepraszam, że tak późno na prawdę bardzo mi głupio, ale niestety nie łatwo było mi przystosować się do niektórych nowych sytuacji w moim życiu, mam nadzieję, że wybaszysz ;)
    Szkoda, że to już epilog :( Trochę się chyba przywiązałam do tego opowiadania... Na prawdę było cudowne <3
    Zakończenie jest wspaniałe, dobrze, że nasi bohaterowie tak fajnie ułożyli sobie życie i są szczęśliwi :D
    Do napisania na innych blogach ;D
    Weny ❤️

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję z całego serca za to, że przez przypadek trafiłam na to opowiadanie w początkowych fazach rozwoju. To opowiadanie było magiczne, cudowne, niezwykłe. Nie było kilkunastu wątków, ale jedne i świetnie opisany. Dziękuję, że mogłam czytać coś tak cudownego. Jest już bardzo późno, ale postanowiłam, że muszę Ci coś napisać bo potem zapomnę, a chyba, jeśli dobrze pamiętam to opowiadanie jest pierwszym opowiadaniem w mojej karierze, które przeczytałam od deski do deski. Szkoda, że ta historia się już skończyła. Mam nadzieję, że Twoje kolejne dzieła też mnie zainteresują bo o skokach to ja wiem tyle co nic. Dziękuję jeszcze raz, przepraszam za wszelkie opóźnienia i życzę powodzenia w pisaniu kolejnych historii.

    PS co do końcówki to para w zasadzie małżeństwo dorobili się całkiem niezłej gromadki. To tylko pokazuje jak bardzo się kochają.

    Do zobaczenia :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Późno, ale jestem. Nie zawsze komentowałam i byłam na bieżąco, przepraszam. Wiedz jednak, że czytałam każdy rozdział i bardzo mi się ta historia podobała.
    Życiowa, sensowna, bez nadmiernego dramatyzmu, a mimo to ciekawa. Gratulacje :)
    Dziękuję. I powodzenia dalej!

    OdpowiedzUsuń